Recenzja premierowa
Premiera książki: 11 czerwca!
- Nie mam co próbować - odrzekła [Alicja] - nie można uwierzyć w to, co niemożliwe.
- Zdaje się, że nie masz w tym wielkiej wprawy - powiedziała Królowa. - Ja w twoim wieku zawsze ćwiczyłam to przez pół godziny dziennie. Nieraz jeszcze przed śniadaniem dochodziłam do sześciu niemożliwości, w które udawało mi się uwierzyć.
Alicja w Krainie Czarów
Tym bajkowym cytatem, pochodzącym po raz kolejny z "Alicji w Krainie Czarów" (pierwszym razem zdarzyło się to w powieści: "Pora na życie" - moja recenzja tutaj), Cecelia Ahern zaprasza nas do swojego magicznego świata. Tym razem jednak nie obszernej powieści, a krótkich opowiadań - bowiem ta przeurocza okładka, skrywa w sobie aż dwie opowieści o tym jak uwierzyć w niemożliwe: pierwszą z nich jest właśnie "Dziewczyna w lustrze", a drugą "Maszyna wspomnień".
Dziewczyna w lustrze przenosi nas do starego domu, pełnego zamkniętych drzwi i zasłoniętych czarnym woalem luster, do którego siłą próbują wtargnąć krzewy i drzewa z dawno już zapomnianego ogrodu. Samotnie mieszka tutaj pewna staruszka, a jej jedynym towarzyszem jest rudy kot. Smutną codzienność kobiety rozweselają odwiedziny wnuczki - Lili. Lila nie zastanawia się dlaczego babcia mieszka w takich warunkach, nie myśli też o tym, dlaczego lustra są zasłonięte - przyjmuje to za oczywiste i po prostu akceptuje, całym sercem kochając babcię. Jednak gdy kończy 28 lat i nadchodzi dzień jej ślubu, zupełnie bez zastanowienia postanawia przejrzeć się w jednym z babcinych luster. Co znajdzie pod czarnym materiałem i jaką tajemnicę odkryje?
Maszyna wspomnień jest opowiadaniem o człowieku, który postanowił zbudować maszynę wszczepiającą ludziom wybrane wspomnienia. Owa maszyna nie czyści jednak pamięci - poprzednie wspomnienia wciąż tam są, tyle że te nowsze są bardziej wyraziste i szczegółowe. Wobec czego zgłaszają się do niego osoby, które przeżyły traumę, których wspomnienia wyblakły lub uległy zablokowaniu, albo też - wstydzą się tego co zrobili i w chwili obecnej woleliby pamiętać coś zupełnie innego. Dzięki tej działalności ten przepełniony smutkiem mężczyzna wciąż przeżywający tajemnicę z przeszłości, odnajduje powód by żyć, odnajduje coś, co stracił dawno temu...
Ten maleńki zbiór opowiadań ukazuje Ahern z zupełnie innej strony, powiedziałabym nawet, że dość mrocznej, i nie mam tutaj na myśli tylko tego, że Cecelia pozbawiła swoje dzieła szczęśliwych zakończeń, a raczej jej pomysły na fabułę, tak ponure i... smutne. W opowieści o lustrze, która zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, autorka z wdziękiem porusza wątek przeznaczenia i rodzinnych więzów. Kontrastuje tutaj młodzieńcze marzenia z ciążącą przeszłością, a wprowadzając wątek magiczny nie pozwala oderwać się od lektury. Jednak dość czarne oblicze tej historii i fakt, że opowiadanie nie ma satysfakcjonującego zakończenia, a wręcz pozostawia czytelnika z paraliżującą konkluzją, jest dla mnie czymś zupełnie nowym w przypadku tej autorki. Natomiast Maszyna wspomnień, której treść bywa momentami chaotyczna, jest historią dużo bardziej abstrakcyjną i surrealistyczną, ale na pewno oryginalną i prowokującą do dyskusji.
Cecelia z niesamowitą lekkością porusza się w świecie baśni dla dorosłych, gdzie jej magiczny realizm przynosi sens i siłę na nowy dzień. Poruszając w tej książce tematy zagubienia, samotności, strachu i przemijania skłania do refleksji i jednocześnie pozwala oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Jej niepowtarzalny styl i przejmujący ton sprawiły, że po raz kolejny jestem pod wielkim wrażeniem i że ponownie utwierdziłam się w przekonaniu, iż uwielbiam tę pisarkę, nawet w jej mrocznym obliczu.
__________________________________________________________________________
Cecelia Ahern, Dziewczyna w lustrze, stron 96, Wydawnictwo Świat Książki, 2014
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +0,8 cm

0 comments:
Post a Comment